Karol

Koprukowiak

Przyjacielskie wesele. Agata i Andrzej.

Przyjacielskie wesele. Agata i Andrzej.

Karol Koprukowiak
Czasem zdarza się, że na weselu które prowadzę spotkam kogoś znajomego. Czuję, że wówczas poza naturalnym wsparciem ze strony Młodej Pary zyskuję kolejnego sprzymierzeńca w boju o dobrą zabawę. W związku z tym możesz sobie tylko wyobrazić co czułem w ostatni weekend prowadząc wesele na którym była ponad setka znajomych mi twarzy!
Agatę i Andrzeja znam od długiego czasu. Łączy nas wiele wspólnych dobrych spraw. Najważniejsze jest to, że należymy do tej samej wspólnoty. Więc kiedy dowiedziałem się o ich zaręczynach pomyślałem sobie, że fajnie było by poprowadzić dla nich wesele. Chwilę potem usłyszałem, że chcą to wesele zorganizować dla rodziny i wszystkich znajomych ze wspólnoty. Wspólnota postanowiła im w tym pomóc. Nie czekałem ani chwili by zaproponować swoją pomoc. Agata ze szczerym uśmiechem przyznała, że bawiąc się na jednej z prowadzonych przeze mnie imprez pomyślała sobie, że jeśli zdecydują się na organizację wesela to było by super gdybym to właśnie ja poprowadził ich wesele. Choć na ten termin miałem już chętną parę, to Agata z Andrzejem jako pierwsi zaklepali mnie na ten styczniowy, sobotni wieczór. I tak się zaczęło!

Od rana na zewnątrz było śnieżnie i mroźnie. Dobrym i sprawdzonym w takich sytuacjach sposobem ogrzewania jest odpowiednia muzyka. Początkowo myślałem o “Let it Snow”, bo śnieg i klimat zimowy. Ale będąc już na sali, widząc tłum ludzi, czując bijące od nich ciepło i przyjaźń, a w oczach Młodej Pary wiosnę, szybko zmieniłem decyzję. I tak “Rzeczy zmieniają się” Mietka Szcześniaka z pełnym mądrości i radości tekstem podziałał jak promienie słońca na przebiśniegi. I tak już po kilku pierwszych taktach jeszcze trochę zziębniętym gościom zrobiło się tak gorąco, że trzeba było otwierać okna i chyba w promieniu kilku metrów od sali weselnej topniał śnieg 🙂

Jako, że atmosfera była przyjacielska w wyciąganiu na parkiet chwilami stosowaliśmy taryfę ulgową. Nie upiekło się tylko kilku zastygłym przy stołach bałwankom i przy pomocy czapki Świętego Mikołaja i Qligowskich skutecznie roztopiliśmy ich początkową niechęć do zabawy i tańca.

Wesele w styczniu?! Czemu nie. Z przyjaciółmi zawsze jest dobrze!

Agatko i Andrzeju! Wierzcie , że zawsze się uda jeżeli jesteście w tym razem! Nie patrząc na porę roku, warunki i możliwości. Wy wiecie Kto jest najważniejszy. Niech On Wam błogosławi!

Karol

Niebanalne Wesele

Kurs internetowy dla Nowożeńców

Niebanalne Wesele

Kurs internetowy dla Nowożeńców